piątek, 22 listopada 2013

Portret uliczny


Ktoś mnie spytał:
- Jak to robię, że podchodzę do ludzi tak blisko z aparatem, jak to robię, że "oni" tak przyjaźnie patrzą w obiektyw.
Przyjaźnie.
Niektórzy mówią, że widać w nich, że autor musi kochać ludzi.
Bardzo mnie to rozbawiło.
Ktoś podejrzewał mnie o dobry "zoom". Obiektyw, którym mógłbym fotografować twarze choćby z sąsiedniego miasta.