poniedziałek, 28 marca 2016

Bez domu


Pierwsza "ilustracja" do książki o bezdomności, do której poproszono mnie o zdjęcia i podzielenia się moimi skromnym w tym temacie "doświadczeniem.

Bogdan -  i fragment wywiadu...

Urodziłem się w Bydgoszczy 1954, śródmieście - Śniadeckich róg Pomorskiej.
Wychowywała mnie babcia, mama pracowała, byłem najmłodszy, mam 3 siostry.
Z nikim nie mam kontaktu, wszyscy się odwrócili.
Ojciec popełnił samobójstwo jak miałem 1,5 roku.
Miałem niemieckie nazwisko Klein.
Ojciec był kryminalistą, politycznym, zabił kogoś.
Mama opowiadała, kryminalni wpadli, rewizja. Ojca nie zastali w domu.
Na piecu kaflowym znaleźli kilkanaście paszportów na różne nazwiska.
Rodzice ojca też mieszkali w Bydgoszczy.
Otruł się gazem.
Podobno mnie szukał - aby zabrać mnie ze sobą... tak opowiadała mi matka.
Dziadek pracował w Polskim Radiu.
Miałem fajnych dziadków...

środa, 16 marca 2016

Portret Dzieciństwa - Maski


Mógłbym napisać, że to idealny komentarz do trwającej od pewnego czasu "syfuacji" politycznej... ...ale nie będę w to wciągał dzieci.
Inspiruje mnie dziecięca ciekawość.
Próbuje napowrót się nią infekować.

wtorek, 15 marca 2016

Zatrute Ziarno - Bezdomny


Spotkałem bezdomnego na ulicy Gdańskiej, młody chłopak,
zawsze jak jest pijany nawraca mnie na Boga.
Był trzeźwy
- Oooo, miło Cię widzieć, dobrze wyglądasz.
- Nie palę
- To dobrze, więcej kasy...
- Muszę pana przytulić
I przytulił
- Muszę lecieć
Zostałem oniemiały jeszcze przez chwilę na ulicy pełnej ludzi
Dotarło to do mnie po dwóch dniach
Czyli jednak żyję choć nie czuję jak bije mi serce

poniedziałek, 14 marca 2016

Zatrute Ziarno - Światła brak


Coraz mniej światła
Jakby odbijało się ode mnie
Boję się, że zniknę
Rachunki za prąd zapłacone
Może powinienem dać na tacę...
Nie wierzę, że to pisze...

piątek, 11 marca 2016

Zatrute Ziarno - Obcy


Najprostsza prawda o człowieku jest taka, że stanowi on bardzo dziwny byt; jest niemal obcym na ziemi. 
Trzeźwo patrząc, więcej w nim nawyków jakiegoś obcego z innej planety. 
Ma niedobrą zaletę i niedobrą wadę. 
Nie potrafi spać w swojej własnej skórze; nie może ufać własnym instynktom. 
Jest twórcą ruszającym swoimi cudownymi dłońmi i palcami z pewnego rodzaju ułomnością. Zawinięty w sztuczne bandaże, zwane ubraniami; podpiera się sztucznymi kulami, zwanymi meblami. 
Jego umysł ma te same wątpliwe przywileje i te same dzikie ograniczenia. 
Sam pośród zwierząt, odczuwa potrzebę oddalenia swoich myśli od źródłowych realiów swojego fizycznego jestestwa; ukrycia ich, jak w przypadku jakiejś wyższej konieczności, która wytwarza tajemnicę wstydu. 
Bez względu na to, czy chwalimy te rzeczy jako naturalne dla człowieka, czy wykorzystujemy jako sztuczne w naturze, wciąż pozostają one jedyne w swoim rodzaju.

„Wiekuisty człowiek” - G.K. Chesterton

Potwór zwany człowiekiem nakreślony przez Chestersona wydaje mi się trafny a jednocześnie coś we mnie opiera się temu uogólnieniu.
Może nie chodzi o to, by rozpoznać samego siebie w Obcym, ale by rozpoznać Obcego w sobie samym.

czwartek, 10 marca 2016

Kolega z ulicy


Kolega z ulicy.
Wyjątkowo przyjazny Polak, lub Polka, nie zaglądałem...
Z obiektywem 35 milimetrów na ulicach Bydgoszczy trudno o "bliskość".

wtorek, 8 marca 2016

Zatrute Ziarno - bez kroków


Krok ten, krok tamten...
Numeracja sugeruje, że coś ma swoją określoną kolejność.
W jaki sposób określoną?
Dwa następuje po jeden.
Oznacza to wzrost lub zwykłą numerację.
Sugerując wzrost musiałbym szczerze przyznawać postęp - tak jak w krokach AA.
Zaczynasz od spraw podstawowych, kończąc na zasadniczych - ważnych, najważniejszych - cokolwiek to oznacza.
Porzucam numerację i wzrost...istotne są same kroki i wschłuchiwanie/wpatrywanie się w ich rytm.
Tak jak w życiu, nie narzucam sobie jego rytmu, narzucam sobie samo życie.

środa, 2 marca 2016

Zatrute Ziarno - (krok 6)


KŁÓTNIE

"Życie to jazda autobusem na plac egzekucyjny: przez całą drogę kłócimy się i walczymy o miejsca, i zanim się zorientujemy, dojeżdżamy“
Eric Hoffer

wtorek, 1 marca 2016

Zatrute Ziarno - (krok 5)


Ile czasu musi minąć abym zaakceptował "człowieka", który codziennie patrzy wrogo na mnie z lustra?
Nie da się uporządkować chaosu...

Czytam "Codzienne Refleksje". Refleksje uczestników AA dla uczestników AA.
Na każdy dzień - myśl, do przemyślenia.
Dzień 1 marca:
"Gdy przetrzeźwiałem, to na początku wierzyłem tylko w program AA.
Zachowywałem abstynencję z rozpaczy i z lęku...
Wiara w siłę Wyższą nadeszła dużo później.
Zrazu przychodziła do mnie powoli, głównie dzięki temu, że słuchałem, jak inni dzielą się na mityngach swoimi doświadczeniami - doświadczeniami z którymi ja nigdy nie zmierzyłem się na trzeźwo, a którym oni stawili czoło dzięki mocy uzyskanej od Siły Wyższej.
Ich wypowiedzi tchnęły we mnie nadzieję, że ja także mogę zostać - i zostanę obdarzony jakąś Siłą Wyższą..."

I tak dalej i tak dalej.

Siła Wyższa
Siła Wyższa, dla mnie - z tego co obserwuje na mityngach AA, to po prostu Bóg albo Jezus.
Dla mnie obserwatora, nie tego, który wierzy.
Jeśli Siłą Wyższa spowodowała, że nie pije, to kto powoduje, że alkoholik zaczyna znowu pić?
Odpowiedzialny jest jak mniemam on sam - więc?
Jeśli wyzdrowieje dziecko z ciężkiego choroby, to sprawka Boga, jeśli umrze, czyja to wina?

W jeden dzień nie zdobędzie się góry...