niedziela, 28 lutego 2016

Zatrute Ziarno - (krok 4)


ALKOHOLIZM - RAK DUSZY
Aby życie bez alkoholu nie było pasmem udręki i cierpień, trzeba uleczyć umysł i duszę alko­holika, tam bowiem kryją się demony, jakie alkohol uciszał.

sobota, 27 lutego 2016

Zatrute Ziarno - (krok 3)


SZKLANY BÓG

Pamiętam tamten dzień kiedy szklany bóg przemówił do mnie głosem diabła.
Obudziłem się kolejny raz z pustką w głowie, która wolno ściekała mi po całym ciele.
Byłem pustką - niczym mniej i niczym więcej.
Nie pamiętałem jaki film oglądałem, jaką książkę czytałem i o której poszedłem spać.
Brakowało niewiele abym do domu ze sklepu musiał wracać z mapą.
Była godzina tuż przed siódmą.
Otworzyłem lodówkę i ucieszyłem się jakbym znalazł sztabki złota.
Cieszyłem się jak dziecko jednocześnie myśląc o czymś czego będę się wstydził do śmierci.
Kiedy ja cieszę się jak dziecko z widoku, który opisałem, moja córka leży w szpitalu psychiatrycznym, żona wychodzi do pracy.
Jestem o tym - w tamtym momencie - przekonany, że po prostu robi mi na złość.
To pieprzone, rozpieszczone dziecko - którego dzieciństwa nie pamiętam - robi mi na złość.
Nie ma czegoś takiego jak anoreksja.
Patrzysz w lustro, widzisz więźnia z Oświęcimia a wmawiasz sobie, że jesteś za gruba.
Żona niech wypierdala z domu bo się tylko czepia dziwka jedna.
Takimi mniej więcej myślami mam wypełniony mój umysł kiedy szczerze swoje zdewastowane uzębienie na widok dwóch butelek piwa jawiących mi się jak klejnoty, sztabki złota.
I wtedy szklany Bóg krzyknął.
Zawył.
Na moje szczęście, był to wrzask potężny, po którym zamiera serce, chce płonąć ze wstydu ale jeszcze nie wie dlaczego.
Pojawia się iskra ale nie ta, która powinna była mnie wtedy spalić, iskra świadomości, dobyta z jakiejś otchłani, z mego dna, jeszcze nie obszczanego i obsranego, każdy ma dno na innym poziomie.
Wolałbym leżeć obszczany tego dnia w kałuży moczu, obrzygany i cuchnący niż nie pamiętać dzieciństwa mojej córki.
I choć nie wierzę w cuda, to był mój cud.
To nie ja zatrzymałem siebie w drodze do piekła, zrobił to ktoś inny.
Ktoś lub coś - nie ważne.
Ważne, że w tym dniu otworzyły się przede mną nowe drzwi.
Drzwi z napisem - terapia.

piątek, 26 lutego 2016

Zatrute Ziarno - (krok 2)



Człowiek staje się kimś, czyli uzyskuje określoną tożsamość wówczas, gdy powtarza określone zachowanie.
Ktoś, kto często kłamie, w końcu staje się kłamcą.
Może nim oczywiście przestać być od momentu, gdy przestanie kłamać.
Brzmi prosto i łatwo.
Z zachowaniami nie jest jednak tak prosto i łatwo.
Powtarzanie utrwala dane zachowanie, czyni je coraz łatwiejszym i co więcej, powoduje coraz większą trudność w przypadku zamiaru powstrzymania go lub zmiany na inne.
Czas..
Im dłużej coś praktykujemy, tym trudniej z tym zerwać.
Reguła ta dotyczy w równym stopniu kłamstwa co uprawiania sportu, czytania przed snem, jedzenia, picia, rozmawiania przez telefon, obstawiania koni na wyścigach, a nawet depresji, użalania się nad sobą i rozpamiętywania uraz.
Rozdarcie pomiędzy wizerunkiem siebie udawanym i prawdziwym może trwać latami.
Teoretycznie można nigdy wewnętrznego konfliktu nie rozwiązać.
Bywa jednak, że nagle prawda przebije się przez jakąś szczelinę w pancerzu i człowiek odważy się przyznać, że jest, powiedzmy, kłamcą czy alkoholikiem. 
Często w takich momentach, w desperackim odruchu obronnym, człowiek przybiera następującą postawę:
„A więc jestem kłamcą.
Taka jest moja natura.
Taką mam osobowość".
Desperacja każe powoływać się na przyczyny, za które można nie ponosić odpowiedzialności. 
Cechy natury lub osobowości przypisuje się wszak takim niemożliwym do kontrolowania czynnikom, jak geny czy astrologia. 
Nie można tej argumentacji odmówić zręczności.
Aż szkoda, że trzeba ją odrzucić.
Tak świetnie by wyjaśniała wszystkie ludzkie defekty i niegodziwości, podobnie zresztą jak zalety i akty wzniosłego człowieczeństwa.
Niestety, tego komfortu nie możemy sobie zapewnić. 
Przecież kłamca, złodziej, hazardzista czy pospolity pijak, wszyscy zapracowali na swą niepochlebną tożsamość uporczywym powtarzaniem takich, a nie innych zachowań. 
To, co chcemy nazywać „naturą", wynika wszak z dokonywanych wcześniej wyborów.

czwartek, 25 lutego 2016

Zatrute Ziarno - projekt osobisty (krok 1)


Alkoholik nie ma tożsamości, nienawidzi "świata", nie kocha siebie.
Nie jest.
W czasie picia przybiera różne maski.
Przegląda się w wielu zdeformowanych lustrach.
Bywa supermenem, artystą, kochankiem i świętym.. i równocześnie niszczycielem, ślepcem, diabłem, pustką.
Powracanie do "trzeźwości" to spotkanie z samym sobą, to sklejanie potłuczonych luster.
Nigdy nie złoży się całości...
Pole nieświadomości wydeptane śladami traum i blizn ujawnia mapę, na której labirynt dróg formułuje się w gordyjski węzeł.
Codziennie jestem innym człowiekiem, uczę się być człowiekiem, krocząc przez ciernie własnego umysłu.
Myślenie o sobie dodaje skrzydeł, podcina je - na zmianę.
Może być motorem, mechanizmem, który dostarcza energii do życia, realizowania przedsięwzięć,
pomysłów, marzeń, może być kulą u nogi, kajdanami, bagażem, z powodu którego wszystko przychodzi z trudem.
Jeżeli alkoholik nie jest w stanie pokochać siebie, bo nie może czegoś sobie wybaczyć, nie potrafi uwolnić się od poczucia wstydu, winy, grzechu lub wstrętu do siebie...
Osobie noszącej w sobie "zatrute ziarno" niekochania siebie nic się nie udaje, jej marzenia nie spełniają się nigdy.
Nie udaje się tym bardziej, im głębiej to zatrute ziarno będące źródłem autodestrukcji jest ukryte przed nim samym i przed innymi.

Dariusz Bareya

wtorek, 23 lutego 2016

Bydgoszcz Night


Znajomy fotograf z Krakowa zachęca mnie do robienia zdjęć w nocy. W końcu aparat z matrycą z D4 zobowiązuje.
W Bydgoszczy w nocy można fotografować architekturę lub pojedyncze ludzkie cienie...i to tam gdzie jest jakiekolwiek światło.
Chyba, że jesteś Sylwkiem Stalone i nie boisz się niczego.
Ja nie jestem Sylwkiem.

niedziela, 14 lutego 2016

Johny Gmatrix

Spotkałem go na coniedzielnej akcji Foods no Bombs.
Młodzi ludzie gotują i rozdają jedzenie bezdomnym w parku Witosa w Bydgoszczy.
Rozdają wszystkim co przyjdą.

- W domu mam zrobione mielonych na trzy dni a tu chociaż zjem warzywka, co nie? Warzywka są zdrowe.

Jeździ gdzie chce i żyje jak chce.
Wszędzie gdzie się pojawi ze swoją "twarzą", gitarą i poezją, krajobraz zmienia się na lepszy.
Nie potrzebuje pieniędzy aby się przemieszczać, jeść i spać.
Nie wiem jak to robi i on sam nie do końca wie.
Siedzieliśmy razem aż nie spaliliśmy całej paczki papierosów.
Johny Gmatrix - tak się przedstawił a ja nie pytałem o więcej.

wtorek, 9 lutego 2016

niedziela, 7 lutego 2016

Życie społeczne w gminie Cekcyn - Tomasz Marcysiak - foto: Dariusz Bareya


Tomasz Marcysiak - "Życie społeczne w gminie Cekcyn"
Design and photography Dariusz Bareya

Nie jest to książka o książkach jak to często bywa w przypadku naukowców piszący z perspektywy wygodnego biurka.
Trzy lata intensywnej pracy w terenie: badania, wywiady pogłębione, narracyjne, konkursy, pamiętniki, obserwacja uczestnicząca; owocuje "świetną literaturą" jak orzekła moja najlepsza z żon przeczytawszy zaledwie kilkadziesiąt stron. A to jest dla mnie dostateczna rekomendacja.
Miałem wielką przyjemność być niewielką częścią tego "projektu" - zaprojektowałem tę książkę i wykonałem zdjęcia.
Jak pisze autor: Książka stanowi podsumowanie wyników projektu badawczego, którego celem było zilustrowanie życia społecznego mieszkańców wybranej gminy wiejskiej...
Zasadniczym celem było uzyskanie odpowiedzi na pytanie o kierunek, przyczyczy (sprawstwo) oraz skalę zmian na polskiej wsi w kontekście ważnych zmian politycznych (transformacja ustrojowa, wejście do Unii Europejskiej).
...był to eksperymet poznawczy, do którego inspiracje czerpałem z tradycji badawczych polskich prekursorów badań monografii życia społecznego, przede wszystkim od Franciszka Bujaka.
...eksperymentem społecznym było jawne wtopienie się w codzienność, przełamywanie braku zaufania ludzi do "obcego" i cierpliwe oczekiwanie na możliwość przekroczenia zagrody, progu domu, odkrycie strony albumu z rodzinnych zbiorów, czy tez zaproszenie na dłuższą pogawędkę...
...nadal czuję w sobie tę samą radość i ciekawość, która rozbudziła się pod wpływem pierwszej (mojej) socjologicznej lektury "Zaproszenie do socjologii" Petera Bergera, gdzie autor choć nie daje na tacy metod obserwacji, wyjawia czytelnikowi, że "tajemnice społeczne" kryją się za fasadami domów, a pragnienie przenikania tych tajemnic jest ścisłym odpowiednikiem ciekawości socjologa.
Dzięki Tomek za zarażenie mnie tą ciekawością i możliwość odkrywania tych tajemnic razem z Tobą.

piątek, 5 lutego 2016

Dariusz Bareya w doc! magazine





Great news!
My photographs on documentary magazine "doc!"
Big thanks Grzegorz Kosmala - chief editor of magazine doc!
https://www.facebook.com/DocPhotoMagazine/?pnref=story
http://docphotomagazine.com/




13 photographers with 172 photographs on 262 pages - that is doc! photo magazine #34 in a nutshell!

Lead photographer of the issue:
Mohamed Abdiwahab
* TOUGH GUY (interview)
* DAILY LIFE IN MOGADISHU (photo story)

Also featuring:
* Elin Høyland - THE BROTHERS
* Rashah McChesney - ALASKA IS BURNING
* Sabelo Mlangeni - MEN ONLY
* Mads Nissen - AMONG THE MADDING CROWD
* Olga Świątecka (DEBUTS 2014) - NO PLACE CALLED HOME
* Clara Vannucci - BAIL BOND. BONDSMAN, DEFENDANTS AND BOUNTY HUNTERS
* Brecht de Vleeschauwer - OLYMPIC ‘RUINS’ OF ATHENS

With special appearance of the DEBUTS (edition 2015) laureates:
* Dariusz Bareya
* Adrian Jaszczak
* Katarzyna Mazur
* Jakub Stanek (doc! #7)
* Dawid Żuchowicz

To purchase your copy of the magazine, go to www.docphotomagazine.com/?p=4986

czwartek, 4 lutego 2016

Iluminacja


Zwyczajne widzenie jest możliwe dzięki absorpcji światła przez oko.
Po jego wchłonięciu nie widzi się go w poprzednim kształcie.
Jednak światło nie znika. 
Może nadal służyć nam do wewnętrznej iluminacji.