sobota, 27 lutego 2016

Zatrute Ziarno - (krok 3)


SZKLANY BÓG

Pamiętam tamten dzień kiedy szklany bóg przemówił do mnie głosem diabła.
Obudziłem się kolejny raz z pustką w głowie, która wolno ściekała mi po całym ciele.
Byłem pustką - niczym mniej i niczym więcej.
Nie pamiętałem jaki film oglądałem, jaką książkę czytałem i o której poszedłem spać.
Brakowało niewiele abym do domu ze sklepu musiał wracać z mapą.
Była godzina tuż przed siódmą.
Otworzyłem lodówkę i ucieszyłem się jakbym znalazł sztabki złota.
Cieszyłem się jak dziecko jednocześnie myśląc o czymś czego będę się wstydził do śmierci.
Kiedy ja cieszę się jak dziecko z widoku, który opisałem, moja córka leży w szpitalu psychiatrycznym, żona wychodzi do pracy.
Jestem o tym - w tamtym momencie - przekonany, że po prostu robi mi na złość.
To pieprzone, rozpieszczone dziecko - którego dzieciństwa nie pamiętam - robi mi na złość.
Nie ma czegoś takiego jak anoreksja.
Patrzysz w lustro, widzisz więźnia z Oświęcimia a wmawiasz sobie, że jesteś za gruba.
Żona niech wypierdala z domu bo się tylko czepia dziwka jedna.
Takimi mniej więcej myślami mam wypełniony mój umysł kiedy szczerze swoje zdewastowane uzębienie na widok dwóch butelek piwa jawiących mi się jak klejnoty, sztabki złota.
I wtedy szklany Bóg krzyknął.
Zawył.
Na moje szczęście, był to wrzask potężny, po którym zamiera serce, chce płonąć ze wstydu ale jeszcze nie wie dlaczego.
Pojawia się iskra ale nie ta, która powinna była mnie wtedy spalić, iskra świadomości, dobyta z jakiejś otchłani, z mego dna, jeszcze nie obszczanego i obsranego, każdy ma dno na innym poziomie.
Wolałbym leżeć obszczany tego dnia w kałuży moczu, obrzygany i cuchnący niż nie pamiętać dzieciństwa mojej córki.
I choć nie wierzę w cuda, to był mój cud.
To nie ja zatrzymałem siebie w drodze do piekła, zrobił to ktoś inny.
Ktoś lub coś - nie ważne.
Ważne, że w tym dniu otworzyły się przede mną nowe drzwi.
Drzwi z napisem - terapia.

2 komentarze:

  1. Zawsze myślałam, że ulga, to wszystko czego pragnę, a to nie jest prawda, potrzebuję do życia prawdy, ot co. Kiss i dobrze, że jesteś.

    OdpowiedzUsuń