piątek, 26 lutego 2016

Zatrute Ziarno - (krok 2)



Człowiek staje się kimś, czyli uzyskuje określoną tożsamość wówczas, gdy powtarza określone zachowanie.
Ktoś, kto często kłamie, w końcu staje się kłamcą.
Może nim oczywiście przestać być od momentu, gdy przestanie kłamać.
Brzmi prosto i łatwo.
Z zachowaniami nie jest jednak tak prosto i łatwo.
Powtarzanie utrwala dane zachowanie, czyni je coraz łatwiejszym i co więcej, powoduje coraz większą trudność w przypadku zamiaru powstrzymania go lub zmiany na inne.
Czas..
Im dłużej coś praktykujemy, tym trudniej z tym zerwać.
Reguła ta dotyczy w równym stopniu kłamstwa co uprawiania sportu, czytania przed snem, jedzenia, picia, rozmawiania przez telefon, obstawiania koni na wyścigach, a nawet depresji, użalania się nad sobą i rozpamiętywania uraz.
Rozdarcie pomiędzy wizerunkiem siebie udawanym i prawdziwym może trwać latami.
Teoretycznie można nigdy wewnętrznego konfliktu nie rozwiązać.
Bywa jednak, że nagle prawda przebije się przez jakąś szczelinę w pancerzu i człowiek odważy się przyznać, że jest, powiedzmy, kłamcą czy alkoholikiem. 
Często w takich momentach, w desperackim odruchu obronnym, człowiek przybiera następującą postawę:
„A więc jestem kłamcą.
Taka jest moja natura.
Taką mam osobowość".
Desperacja każe powoływać się na przyczyny, za które można nie ponosić odpowiedzialności. 
Cechy natury lub osobowości przypisuje się wszak takim niemożliwym do kontrolowania czynnikom, jak geny czy astrologia. 
Nie można tej argumentacji odmówić zręczności.
Aż szkoda, że trzeba ją odrzucić.
Tak świetnie by wyjaśniała wszystkie ludzkie defekty i niegodziwości, podobnie zresztą jak zalety i akty wzniosłego człowieczeństwa.
Niestety, tego komfortu nie możemy sobie zapewnić. 
Przecież kłamca, złodziej, hazardzista czy pospolity pijak, wszyscy zapracowali na swą niepochlebną tożsamość uporczywym powtarzaniem takich, a nie innych zachowań. 
To, co chcemy nazywać „naturą", wynika wszak z dokonywanych wcześniej wyborów.

2 komentarze:

  1. Praca nad sobą, to trudna praca. Ja, żeby wyleczyć się ze spóźniania, zaczęłam śpiewać w chórze. Siedem lat prób i koncertów nauczyło mnie punktualności.

    Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że można...o ile uświadomisz sobie, że to problem i zaczniesz problem rozwiązywać. I jak to mówią na AA: Daj czasowi czas...do czasu.

      Usuń